|
Ruch Ratowania Maratonu Warszawskiego
|
||
|
Powrót na poprzednią stronę |
Początki są zawsze trudne...
Grupa warszawskich maratończyków postanowiła podjąć próbę zwrócenia uwagi władzom Warszawy
na niski, nie pasujący do rangi miasta, poziom warszawskiego maratonu.
W tym celu na łamach internetowego forum i w trakcie bezpośrednich spotkań opracowany został list otwarty do Pana Prezydenta stolicy. Oto jego treść: Panie Prezydencie! Od kilkudziesięciu lat organizowane są na całym świecie biegi masowe. Na lata 70 przypada początek wymyślonego przez nieodżałowanego Tomasza Hopfera Maratonu Pokoju w Warszawie (około 2000 uczestników) i dużo skromniejszego wówczas maratonu w Nowym Jorku (136 uczestników). Dziś nowojorczycy mają wielki festyn, na którym bawi się całe miasto, biegaczom kibicują miliony mieszkańców i turystów z całego świata. A Maraton Warszawski upada. Start w tym biegu jest dla wielu z nas świętem i zaszczytem. Z roku na rok jest to jednak święto coraz smutniejsze. Chętnych zawodników ubywa, wybierają maratony w zbliżonych terminach (Berlin, Praga, Poznań), które oferują im coś więcej niż samotny bieg po nieciekawej trasie wśród wściekłych kierowców i pasażerów autobusów tkwiących w korkach, bez żadnej publiczności, jeśli nie liczyć rodziny i znajomych na mecie. Tymczasem na świecie maratony rozkwitają. Chętnych do biegania jest tak dużo, że organizatorzy ze względu na ich nadmiar muszą wprowadzać limity uczestników. Władze wielu miast świata uświadomiły sobie bowiem, że duży masowy bieg to wspaniała okazja do pokazania miasta z najlepszej strony, przyciągnięcia turystów i sponsorów. Z ubolewaniem stwierdzamy, że nasza stolica do nich nie należy. Ze stolicy polskiego maratonu Warszawa została zdegradowana do zaścianka nie tylko Europy, ale i Polski. Czy to efekt błędów organizacyjnych? Braku pieniędzy? Braku wsparcia ze strony miasta? Braku zainteresowania mediów? Małej liczby uczestników? A może wszystkich tych czynników - bo działają one jak naczynia połączone? Nie umiemy na te pytania odpowiedzieć. Ale śmiemy twierdzić, że impreza ta utraciła tożsamość, brak jej menedżera. Doceniając wielki wysiłek dotychczasowych organizatorów i dziękując im za to, co dotąd robili, prosimy Pana Prezydenta o nowoczesne spojrzenie na organizację biegu maratońskiego w Warszawie. Czas zakończyć amatorskie, hobbystyczne podejście w tej dziedzinie. Uważamy, że należy - na wzór współczesnych europejskich czy światowych maratonów - stworzyć profesjonalną ekipę (może wyłonioną w drodze przetargu lub konkursu), która byłaby w stanie podołać wyzwaniu zorganizowania nowoczesnego maratonu na miarę Warszawy XXI wieku. Panie Prezydencie! Apelujemy by władze miasta objęły ten bieg prawdziwym, a nie tylko honorowym patronatem. Ruch Ratowania Maratonu Warszawskiego Warszawa, 11 listopada 2001 Tyle list. Został on wręczony Panu Ryszardowi Miklińskiemu, wiceprezydentowi stolicy, który przybył na tradycyjne spotkanie w Ratuszu, podsumowujące sezon biegowy w Warszawie. Został również opublikowany w Gazecie Wyborczej (wersja papierowa i internetowa). Do wielu innych gazet i rozgłośni radiowych też został wysłany. W chwili pisania tego tekstu nie znam dalszych jego losów. O samej akcji możecie poczytać w relacji Jacka Popko W swoim tekście Jacek opisuje przebieg akcji ulotkowej przed Biegiem Niepodległości. Nie będę się powtarzał. W Ratuszu Pan WicePrezydent, po wręczeniu pucharów i nagród zwycięzcom Grand Prix Warszawy (w świetle jupiterów, kamer i otoczeniu fotografów) bardzo się spieszył, więc nie doszło do publicznej dyskusji na temat biegania w Warszawie. Siłą rzeczy musiałem przepchać się do Pana Prezydenta i spróbować porozmawiać bezpośrednio. Dzięki pomocy Janusza Kalinowskiego udało się to osiągnąć. Niestety rozmowa i wręczanie listu nie należało do najprzyjemniejszych rzeczy. Spotkaliśmy się z brakiem zrozumienia i urzędniczą arogancją. A NAWET GROŹBĄ, że w przyszłym roku może maratonu nie być, gdyż stolica na to nie da pieniędzy. Bo niestety tylko do tego się ogranicza.
Apelujemy do wszystkich, którym na sercu leży maraton warszawski. Włączcie się do naszego Ruchu. Pomagajcie nam w nagłaśnianiu tego problemu. O dalszych krokach będę Was informował. |
|
|
Ziutek Wozniak
|