XXI Półmaraton Wiązowna'2001

wyjście
Powrót na poprzednią stronę

Może ktoś opisze swoje wrażenia z tego, dobrze zorganizowanego - moim zdaniem, biegu.


Chociaż...

Pod względem organizacyjnym (parking, szatnie, sekretariat) bieg ten nie różnił się wiele od zeszłorocznego. Ja zaparkowałem dokładnie w tym samym miejscu ( na parkingu przy rzece), nikt nie pobrał pieniędzy, doszedłem do szkoły zatłoczonej w podobnym stylu (może lekko bardziej), dość szybko załatwiłem sprawę w sekretariacie. Obszedłem szkołę, porozmawiałem z przyjaciółmi i wróciłem do samochodu, aby się przygotowywać do biegu. Pogoda rzeczywiście zapowiadała się super atrakcyjnie, spodziewałem się dużej ilości wilgoci z góry i z dołu i dlatego postanowiłem biec bez okularów.
Bieg odbył się zgodnie z moimi przewidywaniami, z wyjątkiem zbyt wczesnych skurczy łydek i uda (to chyba od tego wiatru) oraz sygnałów z wątroby. W planie miałem przyspieszenie od 15 km (podobnie jak w zeszłym roku), ale niestety musiałem lekko zwolnić. Ale i tak osiągnięty przeze mnie rezultat był lepszy od poprzedniego.
Sytuacja na mecie nie należała do najprzyjemniejszych. Oczekiwanie na przejście obok sędziego i zarejestrowanie się na mecie było zbyt długie. Wydane przed biegiem karteczki, oczywiście nie mogły spełnić swojej roli w takich warunkach. Zabrakło wyobraźni, aby wydawać tanie plastikowe obwoluty z włożonym do środka numerem, który byłby widoczny po przybiegnięciu na metę. W takiej sytuacji pomysł z odbieraniem numerów startowych był rozsądną próbą wyjścia z opresji i chyba to się powiodło. Według mnie ważniejsze jest ratowanie imprezy od pamiątki w postaci numeru (co by o tej pamiątce nie sądzić).
Po biegu udałem się (po roztruchtaniu) do samochodu i przebrany w suche i ciepłe odzienie wróciłem pod szkołę. Tłok w szkole niesamowity, bufet obłożony całkowicie, w pokoju z nagrodami problemy - to są fakty. Ale przede wszystkim tłok i jeszcze raz tłok. A w pewnym momencie doszło jeszcze jedno zagrożenie psychiczne - występ Urszuli. Nic nie mam do rocka i Urszuli, a nawet wręcz przeciwnie, ale to nie jest to miejsce. Żeby w środku szkoły nie móc rozmawiać?!! W Polsce zapanowała beznadziejna moda na upiększanie imprez sportowych głośną muzyką. Oczywiście im głośniej tym lepiej i najczęściej jest to techno, rap a więc style ukierunkowane do młodego kręgu odbiorców. Rozmawiałem z młodzieżą na ten temat - często też są zdziwieni lub wcale tego nie odbierają. Warto się zastanawiać, czy trzeba. Często zdarza się, że sceneria zawodów jest urokliwa, zacisze, atmosfera sportowa, charakterystyczny sportowy gwar, nawoływania, aż miło. I nagle....kakafonia dźwięków. Koniec nastroju.
Sam uważam się za osobę, która ma wiedzę na temat organizacji zawodów, gdyż robię ich rokrocznie kilka od wielu lat. I poddając krytyce pewne poślizgi organizacyjne, uważam, że nasze odczucia byłyby łagodniejsze, gdyby dopisała pogoda. Te same zawody otrzymują - przyjmując konwencję szkolną - o wiele niższą notę tylko dlatego, że padał deszcz. Przy pięknej pogodzie jest lepszy nastrój, meta pracowałaby szybciej, nie byłoby problemów z numerami i w szkole byłby mniejszy tłok, bo wielu z nas by stało na zewnątrz. Tak mówi moje doświadczenie. Organizatorzy muszą w przyszłości brać to pod uwagę.
Z medalami - skandal. Z miłości można kota zagłaskać na śmierć.
Organizator chyba z uwagi na koszty przyjął zasadę wcześniejszych zapisów na medale. Ponieważ ocenił, że ma ich nadmiar (nie odebrali ich wcześniej zapisani czy wyprodukowano więcej?) postanowił robić przyjemność zawodnikom i próbował pozostałą część sprzedawać. Wyszło niesmacznie. Ja od początku nie byłem tym zainteresowany, nie zgłaszałem chęci posiadania medalu (mam takich ponad setkę) i płaciłem wpisowe 20 zł. Osoba chcąca mieć pamiątkę w postaci medalu też płaciła 20 zł. Więc dlaczego nowi chętni musieli płacić dodatkowo 15 zł? Nie wiem.
Moja pierwsza ocena zawodów była pozytywna, gdyż odnosiłem się tylko do moich przeżyć czysto sportowych. Interesowała mnie trasa biegu i jej zabezpieczenie. A jest ona bezpieczna, sympatycznie się biegnie i mnie to zadawala. Reszta ma dla mnie mniejsze znaczenie.
Tyle o części sportowej i organizacyjnej.
Ziutek Woźniak,9 marca 2001