wyjście
Powrót na poprzednią stronę

Wyprawa "Warszawiaków" na Cracovia Maraton 2002
 
Desant z Warszawy czyli znani z forum Biegania jako (od lewej) Mifor, Ziut, PAweł i Festin. Ten ostatni do końca nie był przekonany skąd zna tego gościa na pomniku. Okazało się, że ma na imię Adam i pisali razem maturę.
   
 
 
No i wydało się. Proszę zwrócić uwagę na pracę nóg obu zawodników. Zawodnik z lewej, jest murzynem-albinosem, emigrantem z Kenii. W latach boomu gospodarczego w PRL przyjechał z rodzicami budować Nową Hutę. Tyle lat się maskował.
   
   
 
Czarne „konie” tego wyścigu: Ziut, Degefu, Magut, Bitok, lub podobna kombinacja. Panowie losują zająca – wypadło na Degefu.

Po uzgodnieniu ról Ziut odłączył się od kolegów, gdyż jego bystre oczy orientalisty dojrzały na deptaku znajomą postać. Ale jakże inną - nie w garniturze z excelowymi wykresami w ręku pokazującymi dynamiczny wzrost, nie w krótko przystrzyżonych włosach. Wysoka sportowa sylwetka, krótkie majteczki, niebieska koszulka, buteleczka wody w ręku i bujny, rozwiany włos znamionowały wielką sportową determinację. Ależ tak - to prof. Kołodko!!!
Krzyczę na Mifora - Cykaj, cykaj. Ale Mifor z wrażenia aż przysiadł na swym ogonie. Paszcza mu opadła i palce zdrętwiały. Musicie wierzyć mi na słowo, że....

Podbiegam, przedstawiam się i przez 5 minut truchtamy wokół Rynku rozmawiając. Powstał z tej rozmowy mini wywiad, który bez autoryzacji prezentuję:

Ziut: Witam Panie Profesorze w Krakowie!!! (wolno mi).
Prof Kołodko: Witam.
Z.: Czego Pan spodziewa się po swoim dzisiejszym występie?
P.K.: Spodziewam się dobiec w czasie około 4 godzin. To moje obecne możliwości.
Z.: Który to Pański maraton w życiu?
P.K.: To już czwarty. Biegłem w Toruniu, w San Diego i Toronto. (? - Z.)
Z.: A po Krakowie?
P.K.: Planuję maratony za oceanem - jeden na przełomie roku na Hawajach i coś jeszcze.
Z.: Jak Pan przygotowywał się do biegu?
P.K.: Biegam codziennie w okolicach miejsca zamieszkania (okolice Piaseczna). Mam wyliczoną trasę około 12 km. Czasami zapuszczam się dalej pod Magdalenkę.
Z.: Dlaczego Pan biega?
P.K.: Bo w zdrowym ciele zdrowy duch!!!
Z.: Zapewne słyszał Pan o biegach w Warszawie, o Grand Prix Warszawy w Lesie Kabackim. Czy nie chciał by Pan się skusić na udział w tych biegach? Przeciętnie raz w miesiącu spotyka się około 200 biegaczek i biegaczy, aby ścigać się na dystansie 10 km. Kilka lat temu naszym stałym bywalcem był Jacek Federowicz.
P.K.: Nie, raczej mnie to nie interesuje - lubię biegać sam i dla swojej przyjemności.
Z.: Czy słyszał Pan o internetowym forum, na którym dyskutujemy o naszej wspólnej pasji, gdzie wymieniamy doświadczenia, oceniamy imprezy?
P.K.: Internet stworzył nowe możliwości kontaktu i w tej dziedzinie. Nie uczestniczę w tym forum, ale może?
Z.: Życzę dobrego wyniku i do zobaczenia na mecie.
P.K.: Dziękuję.

Rzeczywiście zobaczyłem się z Profesorem jeszcze raz na Rynku, zaraz za linią mety pogratulowałem mu występu. Niestety nie mogłem porozmawiać o wrażeniach, gdyż został porwany przez tych ważniejszych. Ale prezentował się bardzo dobrze. I co najistotniejsze - zrealizował swój plan. Pobiegł poniżej 4 godzin.
   
   
 
 
Ruszyliśmy i jeszcze nie wiemy co nam słonko przygotowało nad Wisłą. Zauważa się pewną patologię u niejakiego Mifora – dodatkowa uśmiechnięta Goleń wyrasta mu z prawego ramienia. Genetyka czyni cuda.
   
   
 
 
Jeszcze kilometr do mety.
   
   
 
 
Mifor i Bennet w kolejce do masarni.


Zdjęcia: Anna i Jacek Popko
Tekst: Jacek Popko i Ziutek Woźniak
na początek
Na początek